Czy warto wziąć kredyt na wesele?

Czy warto wziąć kredyt na wesele?

Statystyki nie pozostawiają wątpliwości - już co czwarta młoda para w Polsce zadłuża się, żeby wyprawić wesele!*
 
Najpierw w Waszych głowach powstaje plan. Oczami wyobraźni widzicie swoje wesele – jedyne, wyjątkowe - po prostu idealne. Później zaczynacie szukać ludzi i rzeczy, które pomogą Wam te marzenia spełnić. Sprawdzacie cenniki. W końcu orientujecie się, o ile uszczupli się Wasze konto lub... jak bardzo Was na to wszystko nie stać. W głowie (lub dwóch) zaczyna kiełkować TA myśl. Kredyt. Zadłużenie na wesele. Czy warto?


Jedno jest pewne – nie warto tej decyzji podejmować pod wpływem emocji, na „gorąco”, bez wcześniejszej analizy sytuacji. To się po prostu – nomen omen – nie opłaca. W końcu ślub to początek Waszego nowego, wspólnego życia – nie warto zaczynać go od pochopnych decyzji, na dodatek takich, które mogą mieć realny wpływ na Waszą przyszłość. Zatem co wziąć pod uwagę, rozważając kredyt na wesele?

Zadajcie sobie kilka pytań!

Czy na pewno tego chcecie?
Tak, wiem, że każdy chce mieć wesele idealne. I nie ma w tym niż złego! Jednak emocje związane ze ślubem potrafią nieźle namieszać w głowach i nieco przyćmić zdrowy rozsądek. Trzeba wtedy rozgonić te chmury i dokładnie to przemyśleć, a w szczególności zastanowić się..

Czy kredyt pomoże Wam spełnić marzenia i czy to na pewno są WASZE marzenia?

Bo o czym tak naprawdę marzycie? O pięknej sukni, wynajęciu drogiego auta którym pojedziecie do ślubu, zdjęciach wykonanych przez fenomenalnego, acz drogiego fotografa czy o przyjęciu zakrojonym na dziesiątki (jeśli nie setki) osób? Ustalcie priorytety w swoich głowach – jeśli spełnienie marzenia jest warunkowane bezwzględnie wszystkimi tymi aspektami, na które niekoniecznie Was stać, warto poważnie rozważyć opcję kredytu. Jest jeszcze jedno „ale”: ale czy na pewno organizując takie wesele spełniacie swoje marzenia, czy może realizujecie czyjeś wyobrażenie o Waszym dniu? 

Czy na pewno Was na to stać?
Ot, paradoks! Przecież bank doskonale wie, czy Was stać, czy nie! Owszem, bank wie co nieco, ale z pewnością nie wie wszystkiego. Kredytodawca z pewnością nie wie, jakie są Wasze perspektywy w pracy i jakie macie plany na najbliższą przyszłość – czy marzy Wam się mieszkanie, czy jednak dom? Czy jesteście gotowi zrezygnować na przykład z wakacji lub odłożyć w czasie przeprowadzkę, aby spłacić kredyt za wesele? Przemyślcie tę kwestię również z perspektywy wyrzeczeń, które Was czekają. I pamiętajcie – sam fakt brania pożyczki na wesele nie oznacza, że dostajecie worek bez dna! Możliwe, że i z zastrzykiem gotówki w ręku będziecie musieli pójść na kompromisy i po prostu... oszczędzać.

Czy oboje macie takie samo zdanie?
Finanse w związku o temat ważny. Często także konfliktogenny. Nie warto z pewnością zaczynać małżeństwa od sporu o pieniądze, a w szczególności sporu z opóźnionym zapłonem! Zapytaj swoją drugą połówkę, czy na pewno tego chce. Czy nie ma wątpliwości. Jeśli ma – lepiej porozmawiać o nich przed faktem, niż po ślubie.

Co Wam to daje?
Poza wymarzonym weselem, oczywiście! Czasami kredyt na organizację wesela to sposób na usamodzielnienie się i jedyna szansa na zrobienie wszystkiego po swojemu, bez poczucia obowiązku wobec rodziców czy dziadków. W niektórych sytuacjach wystarczy niewielki zastrzyk środków, brakujące kilka tysięcy, które dadzą Wam pełną swobodę albo po prostu uwolnią od poczucia zobowiązania.

Moja lista to zaledwie pięć poruszonych kwestii. W Waszym przypadku może być ich znacznie więcej - tak naprawdę im więcej aspektów przemyślicie, tym Wasza decyzja będzie rozsądniejsza. Nie ma nic złego w kredytach które są przemyślane i pozwalają spełniać marzenia. W końcu - jakkolwiek trywialnie to nie zabrzmi - to prawdopodobnie jedyny taki dzień w Waszym życiu!


https://madameallure.pl/#



* dane: http://superbiz.se.pl/opinie-biz/co-czwarte-wesele-na-kredyt-sredni-koszt-slubu-80-tys-zl_1002332.html
"Wasz wymarzony dzień" - recenzja + konkurs

"Wasz wymarzony dzień" - recenzja + konkurs

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Raczej relacja obarczona ryzykiem perturbacji, żeby nie powiedzieć - widmem niepowodzenia. Gdy otworzyłam maila od Wydawnictwa ZNAK z zaproszeniem do recenzji, przez moją głowę mimowolnie przebiegła myśl: "kolejna ślubna książka...". O tym, jak bardzo się myliłam, przekonałam się po przeczytaniu pierwszych kilku stron.


Przedślubna lekcja dystansu

Przedślubna lekcja dystansu

Dystans. Dystans, albo wszyscy zginiemy! Czyje to słowa? Nie wiem i chyba nie chcę wiedzieć, ale nie stanowi to dla mnie przeszkody w ich przywoływaniu. Bo to mądre słowa, które często sobie (i innym) powtarzam, a które zawsze działają tak samo: jak kubeł zimnej wody przypominający, że są rzeczy ważne i ważniejsze. A może raczej... ważne i nieważne. W każdym aspekcie naszego życia. Z okazji ślubu także.


Wieczór panieński Claudii... w stodole!

Wieczór panieński Claudii... w stodole!

Nie mam już żadnych wątpliwości, że ślubne reportaże tworzone przez polskich fotografów i w polskich przestrzeniach są coraz piękniejsze. Przyzwyczajona do magicznego klimatu prosto z Ameryki (gdy pięć lat temu zaczynałam dopiero raczkować w branży ślubnej byłam oczarowana tym, co wyprawiało się w temacie ślubów w Stanach), dziś - często się mylę sądząc, że za aparatem musiał stać ktoś z Zachodu. Na szczęście powoli się odzwyczajam :)



Dorota i Patryk. Błękitno - różowy ślub w Laskowie

Dorota i Patryk. Błękitno - różowy ślub w Laskowie

Są połączenia kolorystyczne, które kojarzą się zbyt cukierkowo, by brać je pod uwagę przy wyborze kolorów na ślub. I zupełnie niepotrzebnie. Ja obawiałam się zawsze połączenia różu i błękitu. Wydawało mi się, że pudrowość tego przedsięwzięcia jest zbyt słodka i moja wyobraźnia - choć dość bujna - zawsze poddawała w wątpliwość umiejętne wybrnięcie z tego barwnego miksu. Wszak szata graficzna mojego bloga oscyluje przy tej palecie barw i... to już wystarczająco dużo słodkości ;) a jednak da się. Zdjęcia ze ślubu Doroty i Patryka mogłabym oglądać godzinami, a fotografia błękitnego ogórka wylądowała na moim pulpicie! Zapraszam Was na reportaż autorstwa Marcina z Whitedressphoto :)


Ile alkoholu kupić na wesele?

Ile alkoholu kupić na wesele?

Tak postawione w tytule pytanie aż prosi się o odpowiedź, że „możecie wcale nie kupować” :) o ile ta odpowiedź w odniesieniu do kontekstu niesie w sobie nieco uszczypliwości, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby stała się prawdą. Nie będę Was jednak do tego namawiać – w końcu przyszliście tutaj dowiedzieć się, ile kupić alkoholu na swoje wesele, a nie jak obwieścić gościom sober party ;)
Do dzieła zatem!


Magda i Maciej. Plener ślubny w Lizbonie

Magda i Maciej. Plener ślubny w Lizbonie

Po plenerowej sesji w Wenecji w wykonaniu LMFOTO... czekałam na więcej. Wiedziałam, że doczekam się równie pięknej realizacji, a Włochy były zapowiedzią kolejnych magicznych ujęć. Doczekałam się i nie zawiodłam! Na dodatek ten reportaż sprawił, że Lizbona podskoczyła o dwa oczka na liście miejsc do odwiedzenia w najbliższym czasie.
Jeśli kręcą Was sesje wychodzące poza schemat - zapewniam, że zanim dotrzecie do pierwszych zdjęć Magdy i Macieja w stricte ślubnych stylizacjach, będziecie mieli już gęsią skórkę. Każde z tych zdjęć z osobna i wszystkie razem... to kawał dobrej roboty :)


Copyright © 2016 Blog ślubny Madame Allure , Blogger