Zwięrzęta na ślubie, rozdział I - Osiołek

Ogromną inspiracją ślubną moich ostatnich tygodni są... zwierzęta. Z uwagi na swoją popularność i udomowienie z reguły moją uwagę przykuwały psy. Wierni towarzysze codzienności są często (i całkiem słusznie!) traktowani jak członkowie rodziny. Trudno więc nie zaangażować ich w tak ważny dzień. Rozczulając się nad dziesiątkami fotografii ślubnych z psami (a niektóre były wyjątkowo rozkoszne, zwłaszcza labradory!) moją uwagę przykuł... osiołek. Bo trzeba przyznać, że ślub w towarzystwie osiołka to zupełnie niecodzienny pomysł. Fantastyczna aranżacja ('niestety' była to sesja z modelami) uchwycona przez fenomenalnego Jose Villa zasługuje jednak na uwagę w całości i jest fantastycznym źródłem ślubnej inspiracji.


Trudno jednym zdaniem określić ten fantastyczny styl, niezwykle naturalny, elegancki, niewymuszony, z odrobiną rustykalnego charakteru. Pierwsze skrzypce - poza osiołkiem - grają tu niebywałe, pieczołowicie dobrane rośliny. Subtelny wianek, suto przystrojone krzesła i obfity, bardzo oryginalny bukiet dodają animuszu i dowodzą swojej ogromnej roli w ślubnych przedsięwzięciach. Jeśli więc macie choć cień wątpliwości, czy warto inwestować w dekoracje stołu, owa meksykańska sesja niech będzie dla Was natchnieniem. "Oszroniona" zieleń w połączeniu z wyblakłymi odcieniami atramentowego granatu zadają całości szyku. Trudno nie wspomnieć o niebywałej urodzie "Panny Młodej". Filigranowe rysy tak pięknie współgrają z całością zaaranżowanego przyjęcia, że... wydaje się to bajkową utopią. Wniosek? Przygotowując swój ślub i wesele warto dokładnie, pieczołowicie przemyśleć koncepcję od A do Z. Prawdą jest, że nakrycie stołu powinno ładnie komponować się z kolorem oczu Panny Młodej ;-)
































zdjęcia: Jose Vila

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Blog ślubny Madame Allure , Blogger