Coś niebieskiego! Czyli Pomysłowa Panna Młoda kontra ślubne tradycje

Patrząc z perspektywy trzech miesięcy, które lada chwila miną od naszego ślubu śmiało stwierdzam, że jeśli chodzi o przestrzeganie ślubnych tradycji (z zastrzeżeniem, że niektóre trącą przesądami) dałam nogi jako Panna Młoda. O szanownym kwartecie "nowe, stare, pożyczone i niebieskie" beztrosko gawędziłam z Mamą na kilka miesięcy przed ślubem, ale wyraźnie nie było mi pisane się o to zatroszczyć, skoro kolejna lampka zapaliła mi się dopiero przy lampce wina, na moim wieczorze panieńskim.



Zwykle mam na wszystko czas, tylko doba jest dla mnie za krótka, to też tym bardziej w ferworze przedślubnych przygotowań zegarek wskoczył na najwyższe obroty i strącił w otchłanie zapomnienia temat tradycji. Kolejny raz przypomniała mi o tym moja Druhna, robiąc mi fryzurę na kilka godzin przed ceremonią i oferując nieocenioną pomoc. Tym sposobem poszłam do ślubu z wolę-nie-wiedzieć-ile-wartą bransoletką od Tiffany'ego, z serduszkiem w możliwie najbardziej niebieskim na świecie kolorze. W drodze na makijaż rozwiązały się też dwie ostatnie kwestie. Nowe miałam czerwone szpilki. Narzeczonego znałam od lat, więc mogłam odetchnąć z ulgą :)

Podwiązka
Najbardziej oczywista część ślubnej garderoby, występująca w kolorze niebieskim. Jednak... równie zbędna, jeśli nie pisane nam oczepiny. Tylko jedno broni jej autorytetu - jest po prostu bardzo romantycznym dodatkiem.


Bielizna 
Jej powodzenie w akcji "przesądy ślubne" zależy od sukienki. Błękitne prześwity mogą unieszczęśliwić i wprawić w dyskomfort, zamiast rozsypywać magiczny pył dotrzymania tradycji wokół Młodej Pary.


Bransoletka
Mały drobiazg, o którym wspomnę jeszcze w kontynuacji cyklu o luksusach, które ślubny budżet wybacza jak nikt inny!


Buty
Tutaj powoli zaczynają się schody, które bezwzględnie wymagają podporządkowania sobie, przynajmniej w minimalnym stopniu, przewodniej kolorystyki ślubu. Trzeba dodać - wyjątkowo pięknej kolorystyki :)

 
Ozdoba do włosów
To odważny, ale bardzo oryginalny, niesztampowy i odrobinę nonszalancki wybór.
Kwiaty
Barwione różne lub bardziej naturalnie - chabry, irysy i niezapominajki!
Narzeczony
Jeśli podobnie jak mnie, nie obiły Wam się o uszy żadne instrukcje zastosowań niebieskiego na ślubie, możecie albo uczynić obiektem kultu Waszego mężczyznę albo..
 Druhny!
Jedna, siedem czy trzynaście, wiekowe, dojrzałe czy nieletnie - to nie ma znaczenia! Jeśli świadkowa ma ochotę stać się przyczynkiem do Waszego szczęścia, może wybrać niebieską sukienkę. A jeśli boicie się, że przyjdzie jej do głowy ubrać białą kreację i wcale Wam się to nie podoba, "przesąd, szczęście, błękit, zrób to dla nas" może zdziałać cuda :)

4 komentarze:

  1. Buntując się przeciwko narzuconemu niebieskiemu ("bo mi nigdzie nie pasuje") ostatnio odkryłam, że z pewnością jakiś przypadkowy niebieski kwiatek znajdzie się w moim wielokolorowym bukiecie :) I po problemie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybornie!
      Ja szczególnie nie przywiązywałam się do konieczności dotrzymania tradycji. Urok bransoletki mnie przekonał! ;)

      Usuń
  2. U nas ostatecznie wyszło tak, że niebieski był... wszędzie :) Był to nasz kolor przewodni. Tym sposobem ja miałam kobaltowe buty i bukiet z niebieskich hortensji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Niebieski był na liście moich ślubnych alternatyw, ale ostatecznie uznałam że nie będzie mi pasował do wozu strażackiego, a mundur nie miał w sobie nic niebieskiego :)

      Usuń

Copyright © 2016 Blog ślubny Madame Allure , Blogger