Ślub na niby i weselne przedstawienie, czyli prawdziwe role życia!

Znam wiele kobiet które niezmiennie uważają bycie Żoną - zaraz obok bycia Matką - za rolę swojego życia. Teatr codzienności w tej kwestii był do tej pory niewinną metaforą, którą można interpretować z różnym marginesem błędu. A co jeśli małżeństwo to bujda dla zaspokojenia potrzeb rodziny, ciekawości krewnych i imprezowych nastrojów przyjaciół? A no, wtedy ten marginesu błędu można podobno przesunąć, ponaginać i najzwyczajniej w świecie zrobić przedstawienie, a zamiast urzędnika czy księdza zatrudnić aktorów. A po wszystkim już tylko uważać, żeby nic się nie wydało.


Zapytacie: czy to w ogóle możliwe? A jeśli tak, to do diabła - po co?! Nie byłoby tematu gdybym kilka dni temu nie natknęła się na to ogłoszenie...


...zapalające w mojej poślubionej już głowie lampkę zaintrygowania. Bo mimo całej hipokryzji, która bez wątpienia wypełnia ten pomysł po brzegi przeczytałam je z uśmiechem kilka razy, zanim zaczęłam podejrzewać że w tym szaleństwie może być metoda - trochę okrutna, karygodnie nieuczciwa i szyta grubymi nićmi, ale jednak - jak się okazuje - możliwa do wykonania.

Wynajęty ksiądz, podstawiony urzędnik


Udawane jest wszystko. W porządku - prawie wszystko, bo bardzo chcę wierzyć w to, że ludzie decydujący się na ten Przekręt Życia planują być ze sobą do grobowej deski, ale legalizowanie związku i zobowiązujące formalności byłyby kagańcem, który prędzej czy później przyprawiłby ich o obłęd. Dla kogo więc ten cały cyrk? Dla rodziny, krewnych i tak zwanych znajomych królika kompulsywnie pytających "kiedy w końcu weźmiesz ślub??". Gra kosztowna, odrobinę ryzykowna i wymagająca determinacji, ale (teoretycznie) dająca jedną, bardzo ważną korzyść: spokój. 
...czy na pewno?

Gra dopiero się zaczyna...

Nazwisko można zmienić w urzędzie lub nie zmieniać go wcale - wiele prawdziwych małżeństw zachowuje tę odrębność i nikogo nie powinno to zdziwić. Wspólny kredyt nie jest w dzisiejszych czasach problemem, podobnie jak mieszkanie bez ślubu i mówienie do siebie "żono" i "mężu" bez potwierdzenia tego faktu urzędowo czy kościelnie. Kiepsko byłoby jednak zapomnieć o tych, dla których ten cały wielki przekręt został wcielony w życie, czyli o kibicach młodego małżeństwa. To przed nimi przez resztę życia trzeba będzie zgrywać małżeństwo i w duchu modlić się, aby nikt nie poprosił o kopię aktu ślubu w ramach potwierdzenia urlopu okolicznościowego... :)

Z treścią ogłoszenia możecie zapoznać się TUTAJ.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Blog ślubny Madame Allure , Blogger