Weselne szczęście... bez lampionów szczęścia?

Uwielbiam fajerwerki. Kocham świetliki, które swoimi kuperkami rozjaśniają trawę wieczorową, letnią porą. Subtelne źródła światła w ciemną noc mają w sobie coś romantycznego i są szalenie wzruszające. Jest jednak od tej reguły mały wyjątek.

 

Jak przystało na żonę Strażaka - nie darzę szczególnie gorącym uczuciem lampionów szczęścia. Wręcz przeciwnie - płonę ze złości gdy widzę, jak podczas masowych imprez te latające pożary są puszczane w eter. Łapię się za głowę gdy obserwuję, jak aukcje z lampionami na popularnym serwisie aukcyjnym wciąż i wciąż biją rekordy popularności. Robi mi się gorąco na samą myśl, bo wiem, że każdy z nich to potencjalne zagrożenie. Subtelne źródła światła w ciemną noc mają jednak w sobie coś romantycznego... A zatem czym zastąpić lampiony szczęścia i dlaczego w ogóle to robić?

Wbrew wszelkim pozorom ten wpis nie ma charakteru moralizatorskiego - choć edukacyjny, jak najbardziej! Z pewnością niejedna Panna Młoda oczyma wyobraźni widzi lampiony jako perfekcyjne dopełnienie weselnej nocy. Z jednej strony - to atrakcja dla gości, z drugiej - piękne widowisko, które fantastycznie urozmaici galerię ślubnych fotografii.

fot. Peter Mahar Photography

Czemu więc z tego rezygnować? 

Bo, po pierwsze - nie każdy lampion spada na ziemię dopiero po całkowitym wygaśnięciu. Po wypuszczeniu go z rąk musimy wiedzieć jedno - nie mamy kontroli nad trajektorią lotu. Jeden z takich pięknych lampionów dwa lata temu zaliczył miękkie lądowanie na kwiatowej rabatce, z pasją hodowanej przez moją Mamę. Nietrudno się domyślić, że w to upalne, suche lato wszystkie kwiaty po prostu poszły z dymem. Jedna rabatka to jeszcze nic. Pomyślcie, co się stanie, gdy w ciepłą, letnią noc nagły podmuch wiatru poniesie dziesięć lampionów na suchą łąkę, pole uprawne albo szkółkę leśną. Ucierpią rośliny, zwierzęta, a w najgorszym przypadku także ludzie.

Po drugie - każdy lampion, nawet ten, który przestał być już źródłem ognia, musi gdzieś spaść. Producenci trąbią wprawdzie o stuprocentowej bio-degradowalności, ale nawet, jeśli to prawda, lampion musi gdzieś wylądować. Na czyjejś posesji, w zoo, a może i na czyjejś głowie.

Czym godnie zastąpić lampiony szczęścia?

Jeśli celem samym w sobie jest dla Was romantyczny nastrój, i podobnie jak ja jesteście przekonani, że światełka są niezastąpione w jego kreowaniu, z powodzeniem znajdziecie dla siebie alternatywę.

Świece - jeśli dysponujecie kawałkiem ogrodu na zapleczu restauracji / sali weselnej, możecie wydelegować świadków do rozstawienia po zmroku lampionów ze świecami. Będą wspaniale oświetlały ogród, nie puszczą go z dymem, a efekt będzie trwalszy, aniżeli lampiony puszczone z wiatrem. Jeśli wesele odbywa się na zewnątrz - lampiony można rozstawić na stołach.

Zimne ognie - rozważcie przeniesienie się na chwilę na dwór, by zatańczyć na trawie. Goście weselni chętnie otoczą Was kołem, a wtedy wystarczy rozdać im światełka. Dobry fotograf zrobi z tego przepiękną relację!

Girlandy świetlne - wystarczy rozwiesić kilka sznurów żaróweczek na drzewkach i krzewach. Gdy włączycie je po zmroku możecie spodziewać się romantycznych uniesień w ogrodzie, bo światełka mają w sobie to coś, co nakazuje się do kogoś przytulić!

Jeśli nadal macie wątpliwości - przygotowałam dla Was galerię inspiracji. Mam nadzieję, że znajdziecie wśród nich argumenty przeciw lampionom szczęścia! :)

 
fot. Adriana Klas

fot. Amanda Hein Photography

fot. Amy Bennedtt

fot. Jenna Walker Photography

fot. Luna Dulce Blog
fot. Onelove photography

fot. Three Pence

fot. Three Pence

fot. Todd Events

6 komentarzy:

  1. Świetny wpis! Też nie lubię lampionów i całkowicie zgadzam się z Twoimi argumentami. Niestety u nas na weselu dostaliśmy taką lampionową niespodziankę... ale na szczęście w ogóle nie poleciały, więc chociaż tyle dobrego :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Lampiony fajna sprawa - z wizualnego punktu oczywiście. My na wstępie zrezygnowaliśmy z takiego pomysłu. W zamian zastanawiamy się nad balonami z helem, które w środku mają kolorowe światła bardzo fajnie to wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dawno nie przeczytałam tak mądrego wpisu na blogu weselnym. Bardzo dobrze, że poruszasz takie tematy!

    Mało kto zastanawia się nad tym, że takie źródła światła moga zmylić samoloty. Znajomi chcieli puszczać lampiony, ale z racji bliskości lotniska potrzebowali do tego zgodę kontroli lotów. Mieli z nimi "gorącą linię" i koniec końców jej nie otrzymali. Naprawdę warto uświadamiać ludzi, jak bardzo niebezpieczne mogą być papierowe lampiony.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny post! dużo małych źródeł światła daje świetne efekty na zdjęciach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na naszym weselu, menager sali od samego początku mówił nam, że nie wolno, że zakazuje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam lampiony w słoikach, tych wypuszczanych w powietrze nie lubię, a na jednym z wesel, na którym byłam, od upuszczonych zimnych ogni zapalił się parkiet...na szczęście w porę zareagowano i remiza nie poszła z dymem.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Blog ślubny Madame Allure , Blogger