Bridelle Style - recenzja pierwszej polskiej książki ślubnej!

Znam kobiety niezamężne, które na sam dźwięk słowa „ślub” mają przed oczami dopracowaną wizję tego dnia, a jedyną niewiadomą w tej wizji są stroje gości weselnych. Najczęściej ta wizja zmienia się diametralnie (co widać po efekcie końcowym) lub nie ma jej wcale, a czas, wbrew pozorom, nie jest w tej kwestii sprzymierzeńcem. Podstępnie zwodzi narzeczone, szepcząc do ucha słodkie inspiracje i kłamstewka, które zwykle brzmią tak samo: „Masz jeszcze dużo czasu!”. Na końcu zawsze pojawia się jednak żądanie deklaracji. Wybór motywu przewodniego ślubu i wesela może być prawdziwą udręką... może, ale nie musi!


Zbieranie ślubnych inspiracji zwykle zaczyna się od fali hura-optymizmu i multi-motywacji. Te twory językowe nie znalazły się tu przypadkowo – entuzjazm sięga wtedy zenitu. Zapał stygnie w pierwszej chwili wytchnienia, a spojrzenie na sprawę z dystansem tylko ją komplikuje. Ilość inspiracji może przytłoczyć, wprowadzić mętlik i doprowadzić na skraj rozpaczy. I z tej opresji Panny Młode od teraz ratować będzie najpiękniejsza książka ślubna, jaką kiedykolwiek widziałam – Bridelle Style!

To będą mocne, ale szalenie prawdziwe słowa – ta książka mnie oszołomiła. Uwiodła rozkoszną estetyką i wylała ponad trzysta stron miodu na moje minimalistyczne serce. Miałam wobec niej ogromne oczekiwania, podsycane zawodową ciekawością. Książki to moja codzienność, dlatego do oglądania Bridelle Style zasiadłam w roli uważnego krytyka. Po dwóch minutach mogłam o tej roli zapomnieć. Najpierw zaćwierkałam z zachwytu oglądając wewnętrzną okładkę, a później, cóż... później było tylko coraz lepiej!

Książka została tak sprytnie przemyślana i skonstruowana, aby zdezorientowana, przyszła Panna Młoda mogła "przymierzyć" siebie i swojego przyszłego męża do każdej z aranżacji. Czasami żeby dowiedzieć się, czego tak naprawdę się pragnie, trzeba obrać drogę eliminacji. Ta droga, przebywana w wirtualnym świecie, który na każdym kroku podsuwa nowe wątki, bywa trudna i wyboista. Z Bridelle to droga usłana płatkami Waszych ukochanych kwiatów. Odrzucanie kolejnych stylów, jakkolwiek to nie zabrzmi, będzie dla Was przyjemnością – każda sesja została dopracowana w najdrobniejszym szczególe i uwydatnia to, co w danej stylistyce najważniejsze i czego absolutnie nie może zabraknąć, jeśli zależy Wam na spójności. To szalenie pomocna dłoń w trakcie poszukiwań swojej drogi. A jeśli eklektyzm to Wasze drugie imię – tutaj znajdziecie crême de la crême ślubnych inspiracji, które po przemyślanym połączeniu dadzą niezwykły efekt, odzwierciedlający Was w stu procentach.


Jeśli przygotowujecie się do ślubu, Wasz pomysł wymaga dopracowania lub po prostu uwielbiacie mieć na swojej półce wyjątkowe, piękne książki - koniecznie sięgnijcie po Bridelle Style! Nie trzeba przy tym nadto się gimnastykować - książkę możecie kupić >> tutaj << lub... dostać od Madame Allure :) jako dumny patron medialny tej niebywałej książki mam dla Was jeden, pachnący farbą drukarską, nieoglądany wcześniej przez nikogo egzemplarz. 

Co zrobić, aby go wygrać? 
Wystarczy opisać w komentarzu swoją wizję ślubu, ale uwaga! Ma być to wizja wolna od ograniczeń. Jaki ślub i wesele zorganizowalibyście, gdybyście nie mieli ograniczeń finansowych, społecznych i czasowych? Z niecierpliwością czekam na Wasze odpowiedzi, wertując z zachwytem swój egzemplarz Bridelle Style :)

Czas trwania konkursu
Na Wasze odpowiedzi czekam do Mikołajek - czyli do godziny 23:59 w niedzielę, 6 grudnia. Wyniki ogłoszę we wtorek, 8 grudnia, w tym poście. Pamiętajcie, aby podpisać się pod swoją odpowiedzią i podać adres mailowy :)

Nagroda
Jeden egzemplarz Bridelle Style - cudowny, nowy, pięknie zapakowany. Nagroda ta nie podlega wymianie na ekwiwalent pieniężny. Książka zostanie wysłana na wskazany przez Zwycięzcę adres.

Czekam na Wasze odpowiedzi! :)

Bridelle Style
Teksty i stylizacje sesji: Karolina Waltz
Fotografie: Magdalena Piechota
Aranżacje: Anna Matuszewska

----
WYNIKI
----
Moje Drogie,
Ta niespełniona i zdecydowanie zbyt ciepła zima sprawiła, że... zapragnęłam lata! Dlatego propozycja ślubu na plaży stała się najbliższa mojemu sercu. Piękna Bridelle Style wędruje zatem do Katarzyny (Prezenterka). Dziękuję Wam Dziewczyny za Wasze odpowiedzi! Trzymam kciuki, aby Wasze marzenia się spełniły :-)

7 komentarzy:

  1. Jest ciepły wiosenny wieczór. W powietrzu pachnie kwiecie jabłoni... Powoli wspinam się na ostatnie stopnie, słynnej paryskiej wieży. Moja długa suknia spływa delikatnie po stopniach. Mój welon, subtelnie unosi się muskany wiatrem. Mimo brokatowych szpilek w kolorze szampana idę pewnie. Na szczycie czeka ON. Mój narzeczony. Ubrany w czarny garnitur i muchę. W butonierce biała róża. Z ostatniego piętra wieży Eiffla, roztacza się widok na rozświetlony Paryż. Na szczycie jesteśmy jednak tylko my, saksofonista i urzędnik stanu cywilnego. Migające lampki tworzą romantyczną atmosferę. Wraz z płynącymi słowami przysięgi, słychać delikatne dźwięki jazzu. Gdy już powiemy sobie TAK, On obejmie mnie mocno w ramionach, spojrzy głęboko w oczy i pocałuje, tak jak tylko On to potrafi. W tym momencie na niebie rozbłysną pierwsze fajerwerki. Gdy razem pokonamy już wszystkie stopnie, na dole pod wieżą będzie na nas czekać rodzina i przyjaciele. Rozpocznie się radosne świętowanie do którego każdy będzie mógł się dołączyć. Przypadkowi przechodnie będą nam życzyć szczęścia. Popłynie szampan i cydr. Na stołach będą rozłożone obrusy w czerwoną kartkę. Na nich owoce, ser i pieczywo. Z piknikowych koszy wystawać będą bezowe torty i truskawki... Zabawa potrwa do białego rana. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój email to ni. nimmir@o2.pl :)
      Pozdrawiam
      Miśka

      Usuń
  2. Na pewno pozycja nie do ominięcia, dzięki! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój wymarzony dzień... Jakikolwiek by nie był, byłby idealny, bo z tą właściwą osobą. Gdybym jednak miała nieograniczone możliwości, ślub odbyłby się w leśnym zakątku ze szmerem strumienia w tle. Koniecznie późną wiosną. Miejsce ceremonii przystrojone byłoby wstęgami materiału - białymi i srebrnymi, żeby migotały w blasku świec stojących w szklanych wazonikach. Oprócz tego z gałęzi drzew zwisałyby girlandy lampek. Na gości czekałyby drewniane krzesła, stoły i przepiękny namiot z parkietem. Wszędzie byłoby pełno kwiatów: eustomy, jaskry, irysy. Mój bukiet natomiast składałby się z anemonów, paproci i sukulentów. Wystąpiłabym w eterycznej sukni z koronki oraz długim delikatnym welonie, a mój przyszły mąż w pięknym garniturze w odcieniu szafirowym z listkiem paproci w butonierce. Ślubu udzieliłby nam zaprzyjaźniony ksiądz, a rodzina i znajomi świętowaliby razem z nami. Zabawa odbywałaby się na miejscu przy świetle księżyca, zapachu kwiatów oraz wyśmienitym winie. Posiłku dopełniłby wspaniały tort czekoladowy z owocami leśnymi. Uroczystość uświetniłby kwartet smyczkowy i zespół grający muzykę folk do tańca. Pożegnalibyśmy ten dzień wiwatami i konfetti z płatków kwiatów.

    Ania

    Mail: cassini2@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Plaża na Zanzibarze. Zachód słońca. Ja w białej, luźnej sukience, boso. W ręce mały bukiet z lokalnych kwiatów. On spodnie, koszula rozpięta od góry. Boso. Oprócz nas osoba udzielająca ślubu. Poza tym nic. Żadnych krzeseł, żadnych ozdób. Żadnych ludzi. Zaczyna się uroczystość, która trwa nieco dłużej niż standardowe 10 minut w urzędzie po to, abyśmy mogli sobie wzajemnie powiedzieć w tym dniu kilka słów. Po uroczystości spacer brzegiem morza. Potem do hotelu, gdzie czekają goście i przygotowane przyjęcie. Bawimy się dwa dni. Goście się rozjeżdżają, a my zostajemy i mamy miesiąc miodowy :)

    Katarzyna
    asanti@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję. Bardzo się przyda :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przed chwilą dostałam książki. Kopalnia inspiracji. Jeszcze raz bardzo dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Blog ślubny Madame Allure , Blogger