Karroomba! Czyli świetny pomysł na prezent ślubny: iRobot Roomba

Gdy ponad dwa lata temu ruszyły nasze przygotowania do ślubu, mój starszy brat wykazał się zdroworozsądkowym podejściem i wspaniałomyślnie zaproponował nam konkretny prezent: iRobota, który z założenia miał ułatwić nam życie.

Popukałam się wtedy w czoło, bo oczyma wyobraźni widziałam biedną Roombę, rozpaczliwie rozbijającą się w meblowym labiryncie naszej kawalerki. Ja, mój mąż i na dodatek iRobot na niespełna 27 metrach? Nie ma szans, to niepotrzebne, nie przyda nam się, dziękujemy za intencję, ale nie skorzystamy. Przecież mamy odkurzacz, po co nam dwa?! I na nic zdała się litania zalet. Z propozycji nie skorzystaliśmy, a Wy...właśnie przeczytaliście definicję krótkowzroczności.


Nie przemyśleliśmy bowiem jednego: że nasze życiowe priorytety wkrótce się zmienią, a wraz z nimi zmieni się zamieszkiwany metraż. Na początku tego roku z radością obwieściliśmy światu zbliżającą się przeprowadzkę i wszystko było wspaniale, aż w końcu z ust kogoś znajomego musiało paść to pytanie: a kto Wam to wszystko, kochani, posprząta?

Kilka tygodni temu z podwiniętym ogonem zadzwoniłam do brata i musiałam zrobić to, co wśród rodzeństwa zdarza się co najwyżej raz na dekadę. Musiałam przyznać mu rację i na dodatek przyznać się, że wkrótce zamieszka z nami iRobot Roomba 886. Ale czego się nie wybacza młodszej siostrze? :)

Dziś mijają dwa lata od naszego ślubu. Właśnie tyle potrzebowaliśmy aby uzmysłowić sobie, jak bardzo idealnym prezentem ślubnym byłby iRobot. Cytując mojego męża: "szkoda wreszcie, że nareszcie". Na szczęście nie jest dla nas za późno. Mamy idealny prezent na rocznicę!

Okazuje się, że Roomba, w przeciwieństwie do nas sprzed dwóch lat, nie jest krótkowzroczna. Sięga tam, gdzie wzrok nie sięga - widziałam na własne oczy. Jest przy tym też odrobinę wścibska, ale chwała jej za to! Jeśli dorzucić do tego niebywałą odwagę w podejmowaniu nowych wyzwań... cóż, Roomba posprzątała nawet pod meblami, pod które zaglądałam regularnie tylko w trakcie domowych treningów "w parkiecie". Właśnie namawiam męża, żeby wszystkie meble w nowym domu miały dziesięciocentymetrowe nóżki!

Na wypadek, gdybyśmy jednak zapragnęli samotności i poodkurzanego mieszkania jednocześnie, iRobot jest szalenie posłuszny i dobrze ułożony. Wystarczy odpowiednie ustawienie wirtualnej ściany (jest w zestawie), a Roomba nie wściubia nosa w nie swoje sprawy i nie wjeżdża tam, gdzie jej nie wolno. Ba, powiem więcej! Można ją zaprogramować i zacznie sprzątanie o wyznaczonej godzinie, każdego dnia tygodnia. Efekt? Dom zostawiamy zakruszony, zastajemy odkurzony. No magia!


Roomba sprawdza się wybitnie dobrze, gdy małżeński podział obowiązków ewoluuje pod wpływem życiowych zmian. U nas takim bodźcem okazał się remont. Na tę okoliczność mój mąż zamienił odkurzanie domowego kwadratu (dotychczas to on zajmował się podłogami w mieszkaniu) na młot pneumatyczny i wiertarki, z pomocą których radośnie wije nam nowe gniazdo. Roomba przyszła z odsieczą w możliwie najlepszym momencie. I jak się okazuje - nie patrzę na "biedną Roombę, rozpaczliwie rozbijającą się w meblowym labiryncie naszej kawalerki", ale na całkiem rozsądnego pomocnika - podczas gdy piszę ten tekst, Alfred - bo tak mu na imię! - szaleje pod moim biurkiem. A ja? Piję kawę, siedzę po turecku na krześle i z rozkoszą słucham, jak odkurza, bo po pierwsze - wyręcza mnie, po drugie - ten dźwięk mnie uspokaja.

Trochę się obawiam, jak Alfred zareaguje na przeprowadzkę (i czy nie poczuje się oszukany - przecież miała być kawalerka!), ale tam dom jego, gdzie stacja dokująca. Ta na szczęście prezentuje się bardzo zgrabnie. A melodia, jaką Alfred wygrywa na jej widok - to miód na moje serce!

Miałam na początku trochę obaw, czy na pewno się z Alfredem polubimy (ja i technologia często mamy nie po drodze) i do dziś nie mogę wyjść z podziwu, jak gładko poszło nam pierwsze spotkanie i jak pracowity jest Alfred - jeszcze dobrze nie odetchnął po wygrzebaniu się z pudła, a już zaczął sprzątać! Żadnych zawiłych instrukcji, godzinnych konfiguracji i zachodzenia w głowę nad konstrukcją. Całość zajęła nam najwyżej 10 minut (przy czym lwią część tego czasu zajęło moje otwieranie pudła z saperską ostrożnością, moje zachwyty i telefon do brata). Chwała człowiekowi, który to wymyślił! Założę się, że był żonaty i wiedział, czym grożą małżeńskie spory o obrocie ciał elektrycznych. O, właśnie, o obrocie – Roomba genialnie kręci się w zasięgu wyznaczonego metra. Czyli w praktyce – jeśli coś rozsypiecie, nie musicie robić iRobotowi szarady i wypuszczać go na misję w poszukiwaniu rozsypanego cukru. Ja dla przykładu regularnie rozsiewam po naszej podłodze nici i włosy, więc ta funkcja to dla mnie wybawienie!


A teraz - czas na ukłony w kierunku mojego brata, czyli odpowiedź na pytanie...

Dlaczego Roomba jest idealnym prezentem ślubnym?

Jest namiastką luksusu, na który wiele par po ślubie nie może sobie pozwolić (bo są ważniejsze wydatki, na przykład zakup mieszkania), lub nie wpadnie na to, by zaopatrzyć się w takiego pomocnika. Dziś wiem, że nawet najwięksi oponenci (halo, dzień dobry, to my!) ucieszą się z takiego prezentu.

Zróżnicowanie cenowe. Ceny iRobotów zaczynają się od około 1400 złotych. Jeśli chcecie podarować Młodej Parze konkretniejszy prezent, a nie kopertę z gotówką - przy wyborze podarunku koniecznie weźcie pod uwagę zakup takiego bazzałogowego robota!

Konfiguracja nie generuje konfliktów małżeńskich. Wprawdzie Roomba nie potrafi po sobie samodzielnie wynieść pudła do piwnicy (sprawdziliśmy... no dobra, nadal sprawdzamy) ale za to perfekcyjnie omiata rzeczone pudło. Nie zostawia ani okruszka!

Życie w małżeństwie to wiele niezapowiedzianych wizyt. Na przykład teściów. Z pomocą Roomby żadna żona nie stanie już przed dylematem: odkurzać, czy jednak lepiej wystawiać na stół porcelanę od teściowej? Wybór jest prosty i nie nosi znamion przymusu.

Mówi się, że po ślubie wiele się zmienia. Nie do końca zgadzam się z tą teorią, a jeśli już, to tylko z pozytywnym jej wydźwiękiem. Ale prawda jest taka, że ślub czasami zmienia priorytety w domu. I wtedy Roomba okazuje się asem w rękawie.

Jeśli zatem wybieracie się na ślub kogoś bliskiego i macie prezentowy dylemat albo wręcz przeciwnie – przygotowujecie właśnie listę wymarzonych prezentów, pomyślcie ciepło o iRobocie. To bardzo wdzięczne, doskonale zorganizowane i na dodatek urocze urządzenie, które z pewnością nie tylko ułatwi Wam życie, ale i je umili (ten szum i melodyjki – cud, miód, mówię Wam!)

Wpis powstał przy współpracy z marką iRobot.

http://irobot.pl/pl/61-roomba


1 komentarz:

  1. Ja właśnie sama zastanawiam się nad tym modelem, bo czytałam pozytywne opinie o nim. Ogólnie już od dawna myślałam o irobocie, bo często jestem poza domem i nie mam a bardzo czasu na ciągłe sprzątanie, a taka roomba to duża wygoda.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Blog ślubny Madame Allure , Blogger