Trzy poślubne mity, z którymi pewnie będziecie musieli się zmierzyć!

O tym, czy ślub coś zmienia, czy nie, można pisać wypracowania, wiersze, peany i opasłe tomiska. Są trzy rzeczy, które ślub zmienia z pewnością - stan cywilny, stan konta i stan umysłu. To, co po ślubie, to także częsty gość mitów i stereotypów. Ktoś kiedyś połączył kropki, powiązał fakty, kilka wyjątków potwierdziło jego regułę i tym sposobem, odkąd sięgam pamięcią, zmiana stanu cywilnego dla wielu łączy się nieodzownie z trzema rzeczami. Rzeczami, które mnie zadziwiają, śmieszą, irytują. To zadziwiające tym bardziej, że przecież po ślubie wszyscy gratulują Młodej Parze i nawet koledzy Pana Młodego zdają się cieszyć na tę okoliczność. Ale to, co dzieje się po ślubie, to już w scenerii stereotypów jakby inna bajka, oderwana od ceremonii. Dorzucicie coś od siebie do tej puli?


Ona utyje
"Dwa lata po ślubie, a Ty w ogóle nie przytyłaś! Szok!" - ostatnio usłyszałam to pod swoim adresem. Nie powiem, to miłe (moja piąta klepka wrzuciła to do szuflady z komplementami), ale gdy chwilę się nad tym zastanawiam to nie wiem zupełnie, jak zmiana stanu cywilnego miałaby wpłynąć na moją wagę, bo to przecież ślub był punktem odniesienia (punktem ciężkości?) tego komplementu. Miałabym spuchnąć od obrączki? Utyć ze szczęścia? Czy może zajadać smutki? ;) obawiam się jednak, że sponsorem tego komplementu było utarte przekonanie, że po ślubie kobiety przestają o siebie dbać (no bo wiadomo, że przed ślubem chudnie się nie dla siebie samej ani nie dla przyszłego męża, tylko dla sukni ślubnej).

On przepadnie
Do zaręczyn doszło, bo on akurat niefortunnie się potknął, padł na kolano, wyszło niezręcznie, no i żeby nie robić sobie obciachu (że niby taka ciamajda), to powiedział o dwa słowa za dużo z tej rozpaczy i wyszło na to, że się oświadczył. Później nie chciał robić jej przykrości, więc wyznaczyli datę ślubu no i... game over! Facet przepadł. Ale dobrze, teraz przynajmniej nie będzie miał lepiej od nas!
Ot, co. Nadal nie rozumiem tego fenomenu. Dlaczego niektórzy mężczyźni współczują swoim kumplom, którzy się żenią? Czasami podejrzewam, że wynika to z ich własnych, niezbyt chlubnych doświadczeń. Wniosek to stereotyp numer dwa niniejszego rankingu: ślub unieszczęśliwia faceta!

Teraz nie będą mieli dla nas czasu.
Dla nas - czyli dla przyjaciół, rodziców, rodzeństwa. Bo wiadomo, że za obrączką kredyt sznurem, gromadka dzieci na najbliższą wiosnę, praca, problemy, koniec z radością i lekkością życia, nie mówiąc już o tym, że będą mieli czas na takie pierdoły, jak spotkania z przyjaciółmi. Otóż - szok! - nowożeńcy nie wpadają w czarną dziurę po ślubie! Nie zmieniają strefy czasowej (chyba, że na podróż poślubną), niekoniecznie biorą kredyt i niekoniecznie starają się o potomstwo. W wielu przypadkach w ich życiu formalnie niewiele się zmienia, a jeśli się zmienia, to na pewno nie z dnia na dzień (życiowe rewolucje w tydzień po ślubie to rzadkość).

Jestem ciekawa, czy coś byście dorzucili to tej trójcy? :)

5 komentarzy:

  1. Dobry tekst! Ja akurat dwa lata po ślubie i 5 miesięcy po porodzie i (szok!) nie przytyłam! A jeśli chodzi o czas - spotykamy się z kimś (albo we dwójkę, albo osobno) raz-dwa razy w tygodniu, ale znam też i takie małżeństwa, które tak wciągnęła praca i nauka, że słuch po nich zaginął - ostatnio nawet napisałam o tym tekst.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulacje! :D czyli da się :)
      A co do tej pary znajomych - istnieje prawdopodobieństwo, że.. słuch zaginąłby po nich nawet wtedy, gdyby się nie pobrali :)

      Usuń
  2. Byłam kiedyś na ślubie znajomych, na którym ksiądz z ambony wygłosił kazanie o tym, jak trudno, jak źle, jak strasznie ciężko jest żyć w małżeństwie: bo kłótnie, wojny, nieosiągalne kompromisy, trzaskanie drzwiami i ciche dni. Morał był taki, że nie można się temu poddać, bo na końcu czeka nagroda za wytrwałość. Matko jedyna! Niemal spadłam z ławki jak tego słuchałam! No ale nie chcąc robić zamieszania, pozostało mi tylko współczuć młodej parze, że musi tego słuchać. Moje doświadczenia małżeńskie są zgoła inne: jest super, bardzo ciekawie, ekscytująco i...łatwo! Nie ma mowy o tragediach i rozłamach. Trzeba tylko zawsze mieć wolę porozumienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, czyste okrucieństwo... nie chciałabym być na miejscu tej pary i odejść od ołtarza w przekonaniu, że teraz zaczyna się najgorsze!
      Młżeństwo to naprawdę bardzo fajna sprawa! :)

      Usuń
  3. Tycie po ślubie jest straszne, sama mam ślub za trzy tygodnie i tylko słyszę z każdej strony, żebym uważała teraz co jem do sukienki, ale później to już i tak przytyję. Mało tego, jak wybieraliśmy obrączki to pani w salonie powiedziała, żebym wzięła większą bo i tak przytyję. Nie kupiłam w tamtym salonie obrączek :P
    A ten drugi mit - czasem mam wrażenie, że każdy facet na siłę jest ciągnięty do ołtarza..

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Blog ślubny Madame Allure , Blogger