Sarah + John. Ślub z hashtagiem!

Często spotykam się z opiniami... po co to wszystko? Po co te detaliki, szczególiki, bzdurki, podarunki? Przecież i tak nikt nie zauważy, przecież w tym dniu najważniejszy jest ślub, a nie otoczka. I owszem, w pewnej mierze się z tym zgadzam - dekorowanie i ustrajanie po kokardkę i inwestowanie w dziesiątą foto-atrakcję dla gości czasami mija się z celem. Ale jeśli chodzi o dbałość o oprawę uroczystości, dodatkowe umilenie przygotowań i upominki dla bliskich osób - będę ich bronić jak lwica! Po pierwsze dlatego, że ślubu nie organizujemy co roku i rozpieszczanie się w tym dniu jest wysoce wskazane - ot, celebrowanie chwili. Po drugie dlatego, że ta dbałość nie musi wiązać się z wydawaniem fortuny. I właśnie dlatego chcę pokazać Wam ten reportaż ze ślubu, w którym złoto nie leje się po ścianach, a jednak chwila została należycie dosłodzona :)



Panowie dostali w prezencie kolorowe skarpety, panie - białe kapcie. Oba podarunki spełniły zadania - ucieszyły obdarowanych i pięknie wyszły na zdjęciach. Brawa za subtelną koncepcję kolorystyczną - pomarańcz przewinął się na zaproszeniach i w bukietach; tę samą barwę miały buty druhen. Suknia panny młodej to projekt Suzanne Harward.
Jakiś czas temu, przy okazji rozważań nad ślubem z jednym fotografem wspominałam, że dobrym pomysłem (jeśli chcemy, aby goście tłumnie i szumnie fotografowali nasz ślub) jest poproszenie ich, aby wrzucali zdjęcia na Instagrama. Tak właśnie zrobili Sarah i John. Wprawdzie wyniki nie są oszałamiające - 14 fotek, ale tak czy inaczej, może to być dla Was przykład. Rezultaty znajdziecie TUTAJ.

Wybór zdjęć, cóż.. nie był łatwy :) Jimmy przesłał mi aż tysiąc sto osiemnaście (!) zdjęć do wyboru, więc sami rozumiecie, że miałam łamigłówkę. Postawiłam sobie granicę, równą, okrągłą - sto i ani piksela więcej. Ostatecznie wybrałam dziewięćdziesiąt osiem fotografii (zależało mi, aby opowiadały historię tego dnia). Mimo wszystko mam nadzieję, że udało mi się wydobyć esencję reportażu, a co za tym idzie - całego ślubu.

Szczególne wskazania do obejrzenia tego reportażu ;)
- suknia ślubna z długim rękawem
- upominki dla druhen / drużbów
- ślub z hashtagiem
- ślub w plenerze
- wesele w stylu rustykalnym
- pokaz sztucznych ogni (zwłaszcza zamiast lampionów szczęścia w nieszczęściu;))
- sesja nad zbiornikiem wodnym.


Zapraszam Was do oglądania!
Autorem fotografii jest Jimmy Raper | Australia
Thank you Jimmy! :)


































































































4 komentarze:

  1. Myśmy też otagowalismy swoje wesele #kaziairadek2016 i to był strzał w 10��
    Naprawdę polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam ostatnio o hashtagprinterach - takim sprzętem można udoskonalić pomysł z weselnym hashtagiem :). Tylko póki co i mało firm, które to wynajmują i pewnie atrakcja ta nie należy do najtańszych.

    A ślub Sary i Johna - bajkowy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze słyszę, muszę to sprawdzić! :D

      Usuń

Copyright © 2016 Blog ślubny Madame Allure , Blogger