Jak znaleźć pomysł na wesele? Czyli inspiracyjny kryzys ślubny

Najpierw przez bardzo długo myślicie, jak to będzie, gdy już w końcu będziecie mogli zacząć planować TEN dzień. Snujecie plany na... snucie planów - bo na konkret jeszcze za wcześnie, zresztą - do czasu ślubu na pewno jeszcze wiele Wam się zmieni! Czas odcina kupony z kalendarza i w końcu nadchodzi TEN moment, w którym możecie zaczynać planować! Kto stał dotychczas w narzeczeńskich blokach startowych, teraz może puścić wodzę fantazji i pogalopować przez dzikie stepy Pinteresta, puścić się w pogoń po salonach sukien ślubnych, pobuszować w butikach z wymarzonymi szpilkami i niczym natchniony pisarz zapełnić w jeden wieczór calutki planer ślubny, od deski do deski! No pięknie to wygląda... ale to prosta droga do tego, żeby utknąć w martwym punkcie. Pustka, chaos, brak motywacji - znacie to? W takim razie pora na znalezienie sposobu na wyjście z tego marazmu, bo czas goni!


Co za dużo, to niezdrowo...
...czyli hasło zupełnie obce naszym babciom podtykającym nam pod nosy smakołyki ;) może w przypadku domowych wypieków nie jest to większy problem (podkreślam - być może!), ale gdy czujemy się bombardowani zewsząd setkami inspiracji (a w rzeczywistości jest to lawina, którą sami na siebie ściągnęliśmy), łatwo się pogubić lub dać się zapędzić w kozi róg. To moment, w którym już nie wiecie, co tak na prawdę Wam się podoba - niby wszystko, ale tylko na pozór, bo gdy zaczynacie się przyglądać sprawom z bliska, okazuje się że nie są już tak piękne jak wtedy, gdy byliście na etapie snucia planów na planowanie. Dziesięć głębokich wdechów i... zamykamy wszystkie okna przeglądarek internetowych! W miarę możliwości zapominamy o tym, co zobaczyliśmy dotychczas. Pora na...

Ślub widziany oczami wyobraźni
Tutaj nie zobaczycie konkretów. Po zamknięciu oczu ujrzycie raczej mgliste wyobrażenie o tym, co Wam się podoba - tak właśnie powinien wyglądać dzień Waszego ślubu. Powinno być idealnie, ale detale nie powinny odgrywać ogromnej roli. To dobry moment na odczarowanie detali i zaczarowanie chwili. Na zdanie sobie sprawy z tego, że najważniejsi jesteście Wy. I żadna suknia ślubna, buty, samochód, wystrój sali czy usadzenie gości nie są warte ani jednej uronionej z bezsilności łzy! Nabranie dystansu do całej otoczki jest ważnym elementem tej strategii, dlatego nie powinniście go pomijać ani traktować po macoszemu.

Ślub spisany z głowy
Wyobraźnia wprawdzie nie podyktowała Wam przepisu na idealny ślub, ale wykreowała ogół sytuacji. Na tym etapie powinniście już mniej-więcej wiedzieć, czy pojedziecie do ślubu bryczką czy porsche, czy wolicie czerwony krawat czy zieloną muchę i czy marzy Wam się wesele w stodole czy w pięciogwiazdkowym hotelu. Koniecznie spiszcie to na kartce. Nie traktujcie tego jednak jak wyroczni. To tylko punkt wyjścia. Sprawy wyewoluują, ale żeby dojść do mety, trzeba znaleźć punkt startowy.

GPS w wersji papierowej
Gdy znamy cel wyprawy, zdecydowanie łatwiej jest cokolwiek zaplanować. O ile w podróży dobrze się zgubić i pobłądzić bocznymi uliczkami, tak w przygotowaniach do ślubu prędzej czy później nadejdzie ten moment, kiedy trzeba będzie wrócić na główną arterię i dokonać wyborów. I nie chodzi nawet o dokonywanie ostatecznych decyzji od których nie będzie odwrotu, ale o poszukiwanie konkretów. Zamiast wpisywać w wyszukiwarce "pojazd do ślubu", możecie wpisać choćby "sportowe auto do ślubu". Zamiast "biała suknia" - "suknia ślubna z trenem i guziczkami". Internet to dzika bestia, ale da się ją oswoić. Wtedy z wroga staje się sprzymierzeńcem.

Od teorii do praktyki
Wstępnie wybraliście wóz (lub bryczkę, jak kto woli), suknię, bukiet, muchę i garnitur. Jeśli to etap na którym ekscytacja wyborami sięga zenitu, nie czekajcie na nic, a już na pewno nie na nadejście jakiejś magicznej daty "bliżej ślubu". Bliżej ślubu będziecie bardziej zestresowani. Gdy już zorientujecie się w swoich pragnieniach i potrzebach - pójdźcie, pojedźcie, zobaczcie. Sprawdźcie czy warkot silnika wprawia Was w dobry nastrój. Kupcie wstępnie wybrane kwiaty (choćby jeden) i sprawdźcie, czy nie mdli Was od zapachu. Przymierzcie suknię ślubną, obejrzyjcie papeterię, nie bójcie się kupować, mierzyć i odsyłać dodatków (to magia zakupów przez Internet, można niemal wszystko zwrócić!). Metodą prób i błędów przekonajcie się, czy trafiliście w dziesiątkę, czy jednak trzeba poszukać czegoś od nowa. Bo droga eliminacji... to też dobra droga :)

To długi tekst, ale morał jest krótki. Jeśli chcecie zorganizować ślub i wesele Waszych marzeń, musicie wiedzieć, czego chcecie, o czym marzycie. Nie zapominajcie o tym, że to Wasz dzień. Nie musi być idealnie. Musi być po Waszemu :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Blog ślubny Madame Allure , Blogger