Aaron i Junyar. Wakacyjna podróż, jezioro i sekretny ślub

A gdyby tak uciec gdzieś daleko stąd i pobrać się w sekrecie...? Z pewnością część z Was wzdycha do tej idei i marzy o tym, by oderwać się od ślubnych przygotowań na rzecz przygotowań do podróży, której główną "atrakcją" będzie złożenie sobie przysięgi w jakimś pięknym miejscu. Innym zjeży się włos na głowie a serce wypełni smutek - bo jak cieszyć się tą chwilą, jeśli nie można jej bezpośrednio i natychmiast dzielić z najbliższymi?

fot. Jenn Beal

Kameralny ślub budził, budzi i będzie budził wiele pytań i wątpliwości - od motywacji młodej pary aż po nazwijmy to - konsekwencje rodzinne. W obu przypadkach są to kwestie absolutnie indywidualne i dlatego właśnie taka decyzja powinna być zawsze owocem wspólnych przemyśleń. Pytanie osób postronnych o opinię może wprawdzie otworzyć oczy na pewne dotychczas ignorowane kwestie, ale zawsze powinno pozostawać jedynie ciekawostką, nie zaś podstawą do podejmowania decyzji. Troszkę się powymądrzałam, zatem płynnie przejdę do młodej pary, którą dziś wzięłam na "warsztat" Opowiem nieco o ich motywacjach do ślubu w bardzo kameralnym gronie: on, ona, fotograf i udzielający ślubu. Do dzieła... :)


Aaron i Junyar w kwestii ślubu kameralnego są przykładem łagodnie ekstremalnym - o ślubie poinformowali zaledwie kilku przyjaciół i najbliższą rodzinę. Ślub odbył się w trakcie wakacji, zatem osoby postronne nie domyśliły się, że to nie urlop wypoczynkowy, a podróż poślubna połączona z ożenkiem nad jeziorem. Zapytacie - po co te tajemnice, sekrety i skąd pomysł na skrajnie skromny ślub? Otóż oboje - zarówno Aaron jak i Junyar mieli za sobą związki z wielkimi planami na huczne wesela. Oboje mieli wejść w małżeństwa z przytupem, setkami gości i wymyślnymi dekoracjami. W obu przypadkach nie doszło do ślubów. Te doświadczenia dość skutecznie wpłynęły na światopogląd tej dwójki. Finalnie uznali, że ślub to sprawa tak ważna i intymna, że nie wymagająca żadnych dodatków. Podróż po Stanach i Kanadzie planowali od dawna, a trzy miesiące przed wyjazdem na wakacje postanowili, że wrócą z niej nie jako narzeczeństwo, ale małżeństwo :)

Czy rodzina i przyjaciele się pogniewali? Skądże! Kibicowali parze i wspierali, jak mogli. Dzień ślubu nie był okraszony pośpiechem i stresem (czego Aaron i Junyar obawiali się po wcześniejszych, przykrych doświadczeniach), a jedynie radością z poważnej zmiany. Gdy wszystkie wiatry sprzyjały - nie pozostało im nic innego, jak powiedzieć "tak" tej idei i sobie nawzajem. Przyznajcie - piękne to okoliczności do oficjalnego założenia rodziny :)





























Zdjęcia: Jenn Beal Photography
Miejsce: Lake Louise National Park

Zdjęcia z sesji ślubnych publikowane są na blogu Madame Allure z poszanowaniem praw autorskich, za wiedzą i zgodą autorów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Blog ślubny Madame Allure , Blogger