Brama weselna. Instrukcja obsługi

...i w końcu nadchodzi wyczekiwany dzień ślubu. Książę (pan młody) podjeżdża pod dom księżniczki (panna młoda) i wspólnie udają się do kościoła lub urzędu - gdzie kto woli, byleby razem. Stres to odpuszcza, to łapie na nowo, ale radość ze zbliżających się wydarzeń sprawia, że nawet ten stres jest jakiś taki przyjemniejszy niż ten, który pojawia się przed egzaminem czy rozmową o pracę. Przemierzacie szosy, wszystko idzie gładko, aż tu nagle kierowca zwalnia. Światła? Może przejście dla pieszych? I wtedy orientujecie się, co jest grane - czasami to akordeon, czasami gitara, a czasami po prostu radosne okrzyki (nie)weselników. To, co Was czeka, to BRAMA :)


Jedni nie wyobrażają sobie bez niej wesela, drudzy - drżą na samą myśl o tej tradycji i mają nadzieję, że nikt nie wpadnie na ten pomysł. Ci pierwsi mogą w tym miejscu tekstu przejść do innego artykułu na blogu (możecie poczytać np. o tym, jak uniknąć wpadek na zdjęciach ze ślubu - polecam:)) bo nie znajdą tutaj nic ciekawego. Całą resztę, która podchodzi do sprawy z lekką dozą nieufności - zapraszam do lektury.

Brama bramie nierówna!
Brama zorganizowana przez grupę przyjaciół, znajomych lub sąsiadów może być (i w większości przypadków jest) fajnym, zabawnym doświadczeniem - zwykle wymaga się od pana młodego wykonania jakiegoś zadania i wydania kilku butelek wódki. Takim bramom nie warto się opierać, warto się na nie logistycznie przygotować. Może być przyjemnie i całkiem wzruszająco. Drugi typ bram opisuję niżej, w dziale "Nie negocjujcie z terrorystą".

Wyjedźcie wcześniej
Jeśli wiecie lub podejrzewacie, że coś się święci - zarezerwujcie sobie dodatkowe dwadzieścia minut - ta informacja z pewnością dotrze pocztą pantoflową do twórców bramy. Nawet, jeśli po drodze nic się nie wydarzy - warto dmuchać na zimne. Lepsze to, niż stresowanie się, że nie dotrzecie na czas (a w dniu ślubu zarzewiem stresu może być wszystko, zegarek jest w pierwszej piątce!)

Zasugerujcie gościom przebieg imprezy
Jeśli doświadczenia pokazują, że organizowanie bramy jest nieodłącznym elementem dobrej zabawy Waszych gości, możecie dyplomatycznie spróbować rozwiązać tę kwestię i przynajmniej zminimalizować "ryzyko" wystąpienia bramy lub bram (bo zdarzają się ich kilka na trasie) lub zasugerować charakter zabawy.

Nie negocjujcie z terrorystą
Może się zdarzyć, że na Waszej drodze nie staną przyjaciele, sąsiedzi, krewni i znajomi królika, ale zwyczajni panowie którzy zwęszyli wesele na dzielni i chwytają się okazji jak tonący brzytwy. Na szybko organizują plastikowe krzesełka, wyjmują z szafy małżonki starą sukienkę, biorą łopatę i idą na żywioł, prosto pod koła młodej pary. Dla uniknięcia TAKICH sytuacji warto w zanadrzu mieć kilka butelek, które załatwią sprawę szybko i skutecznie.

Dlaczego w ogóle chcieć unikać bramy?
To fragment dedykowany tym, którzy lubią tę część wesela i zastanawiają się teraz, jak można mieć coś przeciwko. Spieszę z wyjaśnieniami! :)
Przede wszystkim ślub i wesele to w pierwszej kolejności święto młodej pary, która poświęca niemało czasu na organizację wymarzonego dnia, często wydaje oszczędności życia na opłacenie najlepszych podwykonawców i stresuje się mając nadzieję, że w dniu ślubu wszystko będzie przebiegało bez zakłóceń. Dlatego jedna taka brama, której pokonanie może zająć parze młodej nawet kwadrans, niekoniecznie ucieszy zestresowaną pannę młodą, która niekoniecznie musi mieć ochotę na wsiadanie i wysiadanie z samochodu w wymarzonej, wychuchanej i wyczekanej białej sukni. Druga sprawa to fantazja organizatorów - podobnie jak wiele współczesnych par odchodzi już od tradycyjnych gier i zabaw oczepinowych z seksualnym podtekstem, równie wiele nie będzie miało ochoty na sprośne zabawy w drodze na własny ślub.


A co, jeśli jesteśmy organizatorami bramy?

Pamiętajmy, aby była to zabawa dla obu stron. Wybadajmy grunt przed podjęciem kroków - czy młoda para jest pozytywnie nastawiona do takich zabaw? Czy będzie miała wystarczająco dużo czasu na postój w drodze do kościoła bądź urzędu? I czy nasze zabawy na pewno nikogo nie urażą? Konieczność udowadniania przez pannę młodą, że będzie potrafiła przewinąć pieluchę potomstwu może być niezręczne dla par mających problem z płodnością. "Przymuszanie" pana młodego do wypicia trzech głębszych przed ceremonią też może nie spotkać się z aprobatą (zwłaszcza ze strony panny młodej;))
Starajmy się, aby nie zepsuć młodej parze humoru w drodze do ołtarza. Zadbajmy także o wizualny aspekt - samo położenie się na asfalcie może wypaść słabo. Jeśli mamy ochotę potargować się o alkohol (bo taki jest cel organizacji bramy), postarajmy się, aby całość wyglądała fajnie i była przyjemnym, humorystycznym akcentem tego dnia. Powodzenia! :)

4 komentarze:

  1. Ja pamiętam z dzieciństwa, że kiedyś młoda para po prostu staranowała nas - dzieci po cukierki - samochodem :D Może to też jakaś metoda, nie zatrzymywać się tylko pędzić i patrzeć, jak pierzchają? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, z całą pewnością :D myślę jednak że to dobra metoda bardziej na okolicznych rzezimieszków, niż na dzieciaki, choć w tym pierwszym przypadku zawsze w ruch może pójść kamień lub rzeczona łopata ;)

      Usuń
    2. Pamiętam jak sama organizowałam taką bramę ze znajomymi :D Zabawa była przednia, chociaż nie wiem czy sama chciałabym jej doświadczyć podczas swojego wesela. Skoro wiem jak to wygląda od drugiej strony, chyba zrobię wszystko aby jej uniknąć ;)

      Usuń
  2. Jak dobrze się przemyśli i zorganizuje bramę weselną to na pewno będzie wspomnienie fajne a do tego panna młoda zeby się nie stresować powinna być przygotowana na taką bramę i myślę że nie kazdy będzie się stresował akurat tą częścią.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Blog ślubny Madame Allure , Blogger